Nudząc się w szkole czy w pracy częstokroć sięgamy po gry flash. Niestety szukając strategii, natrafiamy na tytuły typu defence lub polegające na posyłaniu kolejnych żołnierzy w prawą/lewą stronę. Nie są one zbyt rozbudowane, chociaż czasami dają niemałą przyjemność. Nie mają też za wiele wspólnego z prawdziwymi strategiami. Dlatego postanowiłem odszukać gry dla prawdziwych generałów, którzy chcą rozwijać swe skrzydła w każdym miejscu, gdzie jest dostęp do internetu. Jednak jako że ciężko nawet te najważniejsze opisać w jednym tekście, postanowiłem podzielić go na kilka części. Dziś pierwsza, skupiająca twory o wspólnym mianowniku, jakim jest II wojna światowa.
World in War
„Kohler, lubisz wódkę?” – takimi słowami zostaniesz powitany przed spożyciem dania głównego, którym nie będzie napój z zawartością czterdziestu procent alkoholu, ale Operacja Barbarossa. Jednakże wcześniej, aby trochę się wprawić w boju, odwiedzisz browary w Poznaniu, pokonując naturalnie wojska polskie. Niestety będzie to ciężki orzech do zgryzienia. Ledwo zdążysz wypić kufel piwa, a już zostaniesz zaatakowany przez brygadę ułanów. Polacy to straszni ludzie. Mówili, że witają chlebem, solą i wódką, a tu coś zgoła innego – Ur, kar 98 i szabelka. Poniesiemy ogromne straty, żołnierzu, ale to będzie nic w porównaniu do tego co nas spotka w Rosji. Musimy zapomnieć o nowych żonach, o libacjach do bladego świtu. Tu czekają nas odmrożenia, hektolitry krwi i jeziora łez.
Ta gra jest trudna. Ma bez wątpienia proste do opanowania zasady, lecz to wcale nie czyni jej szybką, łatwą i przyjemną. Chociaż to ostatnie określenie jak najbardziej można przyporządkować do tego tytułu. Polskę da się pokonać i zrobimy to prędzej czy później, ale udana Barbarossa graniczy z cudem. Rosjanie mają ogromne rezerwy finansowe, ludzkie i Hitler wie co tam jeszcze. Nie możemy, więc za późno atakować, bo sytuacja zmienia się na naszą niekorzyść z tury na turę. Jednocześnie musimy mieć jak najwięcej czołgów na froncie, gdyż to one gwarantują sukces. A że wojska mamy rozłożone po całych Niemczech, sprowadzenie ich na pozycje wyjściowe zajmie trochę cennego czasu. Kiedy już to zrobimy rozpoczynamy ofensywę i po chwili okazuje się, że już jesteśmy na przegranej pozycji. Co wcale nie oznacza, że nie chcemy ponownie zająć Moskwy. World in War może się jedynie nie podobać z tego powodu, że w kampanii mamy możliwość kierowania tylko Niemcami, chociaż nie zaliczyłbym tego do istotnych wad. Wielokrotnie w końcu zajmowaliśmy Berlin, więc miła odmiana od tej reguły okazuje się bardzo ciekawa.
http://www.kongregate.com/games/fabricationgames/world-in-war
Spritfire 1940
Kiedy już obrzydnie nam walka z rosyjską zimą, warto spróbować swoich sił w bitwie o Anglię. Nie wcielimy się jednak w pilota RAF’-u, ani też któregoś z asów słynnego Dywizjonu 303. Dostaniemy zadanie o wiele mniej niebezpieczne, jednocześnie też o wiele bardziej odpowiedzialne. Usiądziemy za biurkiem i analizując przysyłane do nas dane zajmiemy się przydziałem pilotów do poszczególnych obszarów Wielkiej Brytanii. Od początku napotkamy ogromne trudności. Pierwsze co się rzuci w oczy, to nasze skromne zasoby. Dodatkowo wywiad też nie będzie specjalnie rozwinięty. Także nasza walka w pierwszych dniach będzie czystym hazardem. Wysyłanie pilotów w niepewne miejsca, częsta ich śmierć i straty samolotów. Z czasem na szczęście nasz potencjał obronny wzrośnie i będziemy zdolni do walnych bitew, a nie partyzanckich szarpanin jak w pierwszych dniach starcia.
Kiedy już zniszczymy trzysta wrogich maszyn, Luftwaffe zakończy turystyczne loty do kraju popołudniowej herbatki. Zajmie nam to trochę czasu i w zasadzie dopóki nie skończymy gry, nie będziemy potrafili się od niej oderwać. Podczas spędzania czasu z tym tytułem warto sobie włączyć słynny „Aces High” Iron Maiden, który idealnie pasuje na soundtrack do tej flashówki. Warto też wspomnieć Achtung Spritfire – najlepszą strategię lotniczą, jaka do tej pory powstała. Często będę jeszcze do niej nawiązywał przy okazji każdego z tytułów zajmujących się tą tematyką.
A teraz rzućcie wszystko i zniszczcie trochę messerschmittów.
http://armorgames.com/play/10388/spitfire-1940
Warfare 1944
Zmęczony ślęczeniem nad biurkiem i przydzielaniem pilotów do obszarów Wielkiej Brytanii? No to pora na trochę szybszą jazdę. Tylko uważaj – będzie trochę bardziej klasycznie i „przeglądarkowo” niż w poprzednich grach, które znalazły się w tym zestawieniu. Jeśli lubisz chodzić w prawo, wybierzesz Aliantów. Wolisz lewicę? Wehrmacht zawsze do usług. Nie tam żadne SS, ale Wehrmacht – prawdziwi, porządni Niemcy. Niestety są w odwrocie i rzadko atakują, więc pokochasz ich mg 42, a obsługę tego karabinu będziesz czcił zawsze, kiedy Cie zaatakuje zbyt duża ilość Jankesów.
Gra zdecydowanie różni się od innych w rodzaju „wysyłaj kolejnych żołnierzy w prawo/lewo”. Mamy tutaj więcej taktyki. Możliwe jest oflankowanie wroga, gdyż posiadamy trzy pasy dla oddziałów, po których się poruszają. Nie znaczy to, że maszerujący żołdacy strzelają tylko do przodu. Pomagają tym z dołu czy też z góry. Zależnie od układu w jakim się znajdują. W końcu zdobywamy doświadczenie, które możemy zużyć na kolejne ulepszenia i nowe umiejętności dla wojaków. Wszystko składa się na naprawdę dobry tytuł. Na szczęście o wiele łatwiej się od niego oderwać niż od Spritfire 1940 czy World in war, co jest wartą wspomnienia zaletą. Idealny na przerwy w pracy i na niektóre lekcje przedmiotów informatycznych.
http://armorgames.com/play/4071/warfare-1944
I na dziś koniec tego zestawienia. Najpewniej w kolejnym tekście przedstawię znakomitą serię pełnokrwistych strategii turowych. To aż pięć tytułów, z czego trzy główne opowiadają kompletną historię. Powstał edytor map, tryb skirmish i multiplayer. Także mamy do czynienia z czymś przez duże „c”, które zasługuje naprawdę na uwagę. Jednak recenzent sam musi skończyć wszystkie kampanie, przetestować multiplayer, a to trochę zajmie. Jest w sumie aż sześć pozycji do rozegrania. Myślę, że wyrobię się z tym i za tydzień zaserwuję wam kolejną porcję dobrych strategii w przeglądarce.



Dzięki za recenzje,. nie wiedziałem że tyle dobra jest we flashkach