Przechodziłem dzisiaj pomiędzy półkami z grami w jednym z większych sklepów i przeglądałem gry strategiczne, jak są wydawane itd. Pewnie nie jest to żadne dla was odkrycie, że ostatnio gry strategiczne traktowane są po macoszemu przez wydawców. Nie chodzi mi oczywiście o takie hity jak Starcraft II czy Civilization V (chociaż “instrukcja” do SCII to jest jakiś śmiech na sali, ale to akurat polityka Blizzarda, a nie naszego lokalnego dystrybutora).
Weźmy np. Europa Universalis III. Została wznowiona już jakiś czas temu przez Cenegę w Pomarańczowej Kolekcji Klasyki. Bardzo fajnie, ale bez dodatków, co oznacza – bez najnowszych uaktualnień. Sprawia to, że może gra i jest grywalna, ale traci większość uroku. Polityka mniejszych wydawców takich jak Paradox, polega na tym, że nie mogąc pozwolić sobie na potężne budżety i duże grupy testerów, dopracowuje gry w trakcie ich “życia”, z pomocą oddanej społeczności, czyli przez wiele lat po wydaniu tytułu. Dopiero za którymś z rzędu patchem i dodatkiem gra nabiera szlachetnego szlifu i staje się prawdziwym diamentem.
Podobnie jest w przypadku innych dobrych, ale niszowych wydawców (np. Stardock z Sins of the Solar Empire, czy Kerberos ze Sword of the Stars). Można się zżymać na tę praktykę i traktować jako wyciąganie kasy z kieszeni graczy (sam mam mieszane uczucia w przypadku kolejnego dodatku za który mam płacić, a powinien być udostępniony za darmo jako patch). Jednak z drugiej strony tego rodzaju gry to jednak nisza, a niszowe, czyli elitarne, produkty zwykle są niestety drogie. Prawdopodobnie mamy więc wybór – albo taka polityka producentów, albo brak gier tego rodzaju w ogóle i dominacja gigantów, a co za tym idzie masowej papki. Oczywiście każdy z nas ma prawo zaprotestować i nie kupić kolejnego dodatku.
Jest kryzys, czy go nie ma?
Wracając do wątku polskiego i Europa Universalis III w pomarańczowej kolekcji. No więc wydana bez dodatków EU jest w zasadzie półproduktem. Kupując częściowo dopracowaną grę przypadkowy gracz ma okazję w ekspresowym tempie zniechęcić się do gier tego rodzaju. Skoro Cenega wydała podstawkę w reedycji, to powinna albo wydać ją razem z dodatkami, albo wydać je osobno w pomarańczowej kolekcji np. za 15 czy 20 zł. Inna sprawa, że najnowszy dodatek do EU III, czyli Heir to the Throne, w ogóle nie został wydany w Polsce. Podobnie jak Semper Fi – najnowszy dodatek do Hearts of Iron III, bez którego ta gra już prawie w ogóle jest niegrywalna.
Żeby nie było że znęcam się nad Cenegą, która mimo wszystko jednak najlepiej wypada na tle polskiej mizerii, jeśli chodzi o jakość wydawanych przez nią strategii (pierwsze wydanie EU III stało na bardzo wysokim poziomie moim zdaniem, podobnie jak np. Civilization IV). Sytuacja jeszcze gorzej wygląda w przypadku innych wydawnictw. Sins of the Solar Empire w Polsce wyszedł tylko w podstawowej wersji, bez dodatków. Tak samo np. Supreme Ruler. Pomijam już często pojawiające się niechlujne wydanie. To irytujące – kupuję grę, chcę kupić do niej dodatek i nie mogę, albo muszę przepłacać w sklepach internetowych za granicą. Po prostu to człowieka zniechęca do kupowania gier w ogóle w Polsce. Lepiej od razu kupić jakiś pakiet za granicą, jak się przydarzy akurat jakaś promocja, w dodatku bez często wątpliwej jakości polonizacji.
Pominę w tym tekście gry, które w ogóle nie znalazły wydawców w naszym kraju. Zajmę się tym kiedy indziej. Podsumowując, nie jest dobrze i jeśli taka polityka wydawnicza będzie nadal realizowana, będzie jeszcze gorzej. Masę osób pozostanie przy starych dobrych szachach i oleje komputerowe gry strategiczne. Mówi się, że gry strategiczne przeżywają kryzys (tak wyczytałem bodaj w CD-Action). Zgadzam się – przeżywają, ale głównie w kraju nad Wisłą. Na Zachodzie wychodzi tyle strategii miesięcznie, że trzeba by obrabować bank i zwolnić się z pracy, żeby chociaż przez chwilę w każdą zagrać. W Polsce, oprócz hitów, to jak już coś się wyda, to często za późno i bez dodatków, czasem nawet bez porządnej instrukcji. Pytanie czy to ludzie przestali w tym kraju interesować się grami strategicznymi, które skończyły w mało znaczącej niszy, czy może to polityka wydawców wpędza strategie do niej?
Bida z nędzą w tej Polsce jest. Tyle mam do powiedzenia w tej sprawie.
Proponuję przerzucić się na strategie na planszy.
W przeciwieństwie do komputerowych strategii, planszówki przeżywają teraz prawdziwy rozkwit.