Pamięta ktoś Company of Heroes? Las rąk w górze?! No tak, zadanie tego pytania było po prostu zbędne. Ten tytuł to jeden z najlepszych RTS-ów ostatnich kilku lat i do czasu premiery drugiej części, ciężko go będzie strącić z tronu, na którym się leniwie rozłożył. Niefortunnie dla innych strategii dotyczących drugiej wojny światowej, aktualny król zebrał pułk programistów, aby zdobyć jedną z niewielu krain, jakie zostały poza panowaniem Company of Heroes - Freemmortzję. I choć wydaje się to dziwne, wódz nie pozwolił na używanie podczas wyprawy wielkiej ilości przemocy. Według niego lepiej będzie się podać za sprawiedliwych, dobrych i miłych żołnierzy, przy okazji delikatnie zyskując serca mieszkańców. I tak wystartowała zamknięta beta. Dostępna dla wielu, ale nie wszystkich tubylców.
![]()
Klucz do niej można było uzyskać na filesplanet.com i wiele osób skorzystało z tej okazji. Ja też. Przyznaję się bez bicia, że za wiele w Company of Heroes nie grałem. Odrzuciła mnie spora ahistoryczność tytułu i wolałem kilka lat temu prowadzić swe pancerne zagony w Sudden Strike’u 2, niezwykle klimatycznej grze dzięki dobremu spolszczeniu. Jednak ostatnio wyszła gra MMO World of Tanks, która nie należy może do zbyt realistycznych, ale za to baaardzo przyjemnych tytułów. Coś mnie wtedy ruszyło i postanowiłem z czystej ciekawości spróbować zamkniętej (wtedy) bety Company of Heroes Online. Już w pierwszych chwilach gra dostarczyła mi wielu przyjemnych wrażeń. Cieszyłem się, że potrafiłem, po kilku grach raptem, przycisnąć teoretycznie lepszego gracza. W Starcrafcie II taka czysta radość przychodziła dopiero po większej ilości spędzonego przy grze czasu.
Wydaje się więc, że tytuł jest prosty do opanowania. Nic bardziej mylnego. Dopiero po dłuższym czasie (i tutorialu) odkrywamy wszystkie smaczki potrzebne do wygranej. Nic nie przychodzi od razu. Liczy się taktyka i dobry start. Gra podaje co prawda jeden build dla każdej nacji, ale wierzcie mi – jest ich dużo i trzeba samemu szybko podjąć decyzję czy zbudować dwa oddziały saperów czy też dwa oddziały piechoty zwykłej – volksgrenadierów, ew. ich odpowiedników u Jankesów. Generalnie od tego zależy czy szybko zajmiemy kluczowe punkty oraz czy je obronimy. A to drugie jest oczywiście ważniejsze. W grze występują dwa rodzaje osłon – żółte i zielone. Trzeba je umiejętnie wykorzystać, ale i pamiętać, że nie posiadamy żołnierzy nieśmiertelnych. Należy wspierać ich karabinami maszynowymi, działami AT oraz czołgami i artylerią. No i wykorzystywać też zdolności specjalne. Kiedy to wszystko odpowiednio złożymy do kupy to wygramy.
Ale przecież Company Of Heroes Online jest przede wszystkim grą MMO. Jak każdy wie, jedną z tych typowych rzeczy dla gier Massive Multiplayer Online jest zdobywanie kolejnych leveli. Oprócz zdobywania doświadczenia poprzez wygrywanie kolejnych batalii, co nieco zyskujemy też dzięki przejściu misji kampanii z podstawowej wersji gry, którą zaimplementowano oraz samouczka. Można tym sposobem dobić w okolice dziesiątego poziomu; przechodząc sam tutorial do szóstego. Co i tak daje dużo. W odróżnieniu od zwykłego Company of Heroes, w sieciówce styl rozgrywki wybieramy od samego początku. Co prawda tutaj to klasa bohatera, ale nie ma to większego znaczenia. Są nadal sami – Infrantry, Airbourne i Armored oraz Defensive, Blitzkrieg i Terror.
Wraz ze zdobywaniem kolejnych leveli dostajemy punkty, dzięki którym rozwijamy poszczególne umiejętności oraz odblokowujemy miejsce na nowe. Maksymalnie możemy mieć ich pięć i należy sporo zastanowić się nad wyborem kolejnej. Koszt resetu wszystkich punktów przydzielonych wzrasta wprost proporcjonalnie do punktów wykorzystanych dotychczas. Dlatego na początku na takie rzeczy możemy sobie pozwolić, niestety później nie jest to już opłacalne.
Ostatnim z ważnych elementów typowych dla MMO są „wspomagacze” oraz specjalne oddziały, które awansują do piątego poziomu doświadczenia. Są one zarówno za darmo, jak i za realne pieniądze. Na początku nie mamy zbyt dużego wyboru spośród nich i zazwyczaj są po prostu słabe. Na przykład +3% do celności dla Panthery. Za wiele to to nie da. Dlatego używanie ich jest marnowaniem waluty. Ona się przyda później na coś naprawdę potężnego. Jednak same „wspomagacze” nie dają zwycięstwa od razu. To tylko ułatwienie, ale same nie przeważają szali zwycięstwa. Dobry gracz spokojnie sobie bez nich poradzi i wykiwa pr0 mającego zajęte wszystkie dziesięć miejsc przeznaczonych na nie.
Obecnie Company of Heroes Online to jedyny, moim zdaniem, naprawdę dobry darmowy MMORTS. Jeśli nie chcesz kupować dodatkowych kart do Battle Forge, ale i tak pragniesz dobrego wieloosobowego RTS-a, to ten tytuł jest dla ciebie. Zapewne wśród czytelników znajdą się i spragnieni bycia megapr0, najlepszymi na świecie. Myślę jednak, że głównie czytają te wypociny zwykli fani dobrych strategii. Dla was przede wszystkim jest ta gra. Szczerze polecam. Do zobaczenia na polu bitwy.
PS. Aktualnie gram Terrorem o nicku LordzFc1
No to chyba będę musiał spróbować. Nie ma wyjścia
CoHo to jest idealna gra dla retardów którzy lubią dostawać owna przez jakieś pół roku, i mam jeszcze pytanie do autora tematu, wtf jest defender?! o.O
My bad – Defensive. Miałem to sprawdzić, ale NIESTETY zapomniałem.
Poprawiłem w tekście.
a może dać by tu jeszcze stronke the best polskiego klanu i forum jednocześnie do coha? ;p
Zrobią z tego WoW czy inne badziewie, vcoh ftw!
Nie do końca. Pójdą pewnie w stronę większej siły mikro transakcji W D&D Online mikropłatności mają zbyt decydującą rolę. To samo w Battlefield Heroes
„Dobry gracz spokojnie sobie bez nich poradzi i wykiwa pr0 mającego zajęte wszystkie dziesięć miejsc przeznaczonych na nie.” powinno być chyba osiem a nie dziesięć, bo chodzi o army itemy right?
Jak nie masz skilla zeby grac w normalnego coha zawsze mozesz sobie dokupić kilka rzeczy za kasę.
Idealny przykład jak zwulgaryzować dobrą grę.
Gra mi się bardzo podoba, a Barton „n00b” niech się zamknie
Jak nie masz skilla, to te bonusy mało dają.
Raczej PRO gracz, korzysta na tym bardziej.
Przyznaje się, że popełniłem kilka malutkich błędów w tekście. Rozumiem, że niektórym osobom daje przyjemność wyszukiwanie ich. Recenzja nie ma na celu szczegółowego omówienia wszystkich aspektów gry. Ma ona opisać osobiste wrażenia autora z obcowania z dobrem kultury. Dlatego na przyszłość skup się n00b na wyszukiwaniu błędów językowych a także na samej konstrukcji tekstu. Taka krytyka jest jak najbardziej mile widziana.
Pozdrawiam
LordzFc
Gra może się podobać, albo nie podobać – kwestia gustu, ale trudno nie zauważyć, że to jednak w dużej mierze gra darmowa, więc kasy w razie czego nie wtopimy. Dlatego trochę trudno porównywać to z pełnowymiarowymi, że tak powiem, płatnymi grami.
„Jak nie masz skilla zeby grac w normalnego coha zawsze mozesz sobie dokupić kilka rzeczy za kasę.”
to było do mnie czy do ogółu ogólnego :/
Jodi, obraziłeś moje uczucia ;(